Wielkie kłopoty Polaków za granicą

Polonia Series sier 23, 2012 at 9:47 pm

IV Zjazd Polonii, który w piątek rozpocznie się w Warszawie, jest okazją do przyjrzenia się bliżej sytuacji Polaków za granicami naszego kraju. Okazuje się, że wielu z nich boryka się z poważnymi problemami. W Wielkiej Brytanii wystąpił już konflikt pokoleń, na Litwie co rusz dochodzi do niepokojących wydarzeń, a z powodu trudnych warunków życiowych Polacy muszą opuszczać Ukrainę. Swoje kłopoty mają też Polacy w USA, Kanadzie i w Ameryce Łacińskiej.

Tegoroczny zjazd odbędzie się pod hasłem “… by czuć się Polakiem”, a honorowy patronat nad imprezą objął prezydent Bronisław Komorowski. W spotkaniach udział wezmą też marszałek Senatu Bogdan Borusewicz, szef MSZ Radosław Sikorski, prymas Józef Kowalczyk oraz szef Stowarzyszenia “Wspólnota Polska” Longin Komołowski.

Jak podkreślają organizatorzy, głównymi tematami podczas spotkania będą: oświata, duszpasterstwo, sytuacja dawnej i nowej emigracji, a także zasady finansowania programów polonijnych. Komołowski zapowiada także, że na zjeździe poruszone zostaną bieżące sprawy, w tym “niepokojące wydarzenia”, do których dochodzi na Litwie.

Litwa: Polacy narzekają na władze

Polacy na Litwie stanowią najliczniejszą mniejszość narodową. Mieszka ich tam 300 tys., a w niektórych miejscowościach Polacy stanowią nawet 90 proc. mieszkańców. Głównym skupiskiem jest Wileńszczyzna. Na Litwie działa około 100 szkół z polskim językiem nauczania, są polskie przedszkola, działają polskie centra kultury czy polskie zespoły artystyczne. Polacy są zrzeszeni w Związku Polaków na Litwie, w partii politycznej Akcja Wyborcza Polaków na Litwie; działają polskie organizacje nauczycielskie, sportowe, młodzieżowe, lekarskie – w sumie około 30 organizacji społecznych. Eksperci podkreślają, że Polacy na Litwie stanowią bardzo zgraną społeczność.

Głównymi problemami, z jakimi borykają się Polacy na Litwie, są zwrot ziemi na Wileńszczyźnie, pisownia polskich nazwisk, dwujęzyczne tablice z nazwami ulic i miejscowości, w których większość stanowią Polacy oraz oświata polska, o której ostatnio jest najgłośniej.

Polacy na Litwie wskazują od lat na brak woli politycznej władz Litwy w rozstrzyganiu problemów polskiej mniejszości, co przyczyniło się do ochłodzenia ostatnio stosunków polsko-litewskich. Jednym z najgłośniejszych konfliktów w ostatnim czasie jest sprawa języka polskiego – Litwini postanowili, że część przedmiotów w szkołach polskich ma być wykładana po litewsku. Polacy przekonują, że młode pokolenie doskonale zna język litewski, podkreślają też, że od lat w szkołach polskich na Litwie maturę zdaje się w języku litewskim. Dlatego – zdaniem litewskich Polaków – decyzja o wprowadzeniu do szkół polskich języka litewskiego jako języka wykładowego jest polityczna i ma doprowadzić do likwidacji polskości, tak jak to się stało na Kowieńszczyźnie.

Emocje budzi również kwestia zapisywania polskich nazwisk w dokumentach w oryginalnej polskiej pisowni, na który zdaniem Litwinów nie zezwala tamtejsza konstytucja, a także zwrot ziem.

Polacy oczekują pomocy od Ukraińców

Nieco inny charakter mają problemy, z którymi borykają się Polacy mieszkający na Ukrainie. Może żyć ich tam nawet 900 tysięcy. Choć przyznają, że nie spotkali się z żadnymi kłopotami ze strony państwa, to podkreślają, że nie otrzymują też żadnej pomocy. To właśnie brak wsparcia ze strony państwa, skromna pomoc z kraju, obowiązek wizowy, odchodzące pokolenie starszych działaczy, a przede wszystkim odpływ młodzieży do Polski są najważniejszymi problemami, z którymi boryka się polska społeczność na Ukrainie.

Szczególnie kłopotliwy jest obowiązek wizowy, a także małe zaangażowanie Polaków w obronie własnych praw. Część z nich postanowiła wziąć sprawy we własne ręce i zakładają Polską Partię na Ukrainie. – Zebraliśmy już niezbędne do rejestracji 10 tysięcy podpisów i czekamy na decyzję władz. Mamy nadzieję, że otrzymamy ją w ciągu dwóch miesięcy – mówi Stanisław Kostecki z Kijowa, do niedawna prezes Związku Polaków na Ukrainie.

Konflikt pokoleniowy w brytyjskiej Polonii

W przypadku organizacji życia Polonii w Wielkiej Brytanii to ton nadaje jej stara emigracja, głównie zbliżające się do wieku emerytalnego dzieci powojennych emigrantów politycznych. Liczbowo ustępują młodym imigrantom na dorobku. Z tego i innych powodów dochodzi do konfliktów pokoleniowych.

Z danych brytyjskiego Narodowego Urzędu Statystycznego wynika, że na ok. 1 mln Polaków mieszkających na Wyspach (z polskimi paszportami) 614 tys. to stali rezydenci wobec 545 tys. w 2011 r. i 531 tys. w 2009 r. Imigranci to zwykle ludzie młodzi i wykształceni, często lepiej niż miejscowa siła robocza.

Według danych ośrodka badawczego Centre for Economic Performance działającego pod auspicjami London School of Economics, Polacy stanowią 9. proc. ogółu imigrantów w Wielkiej Brytanii wyprzedzając Hindusów z Indii (8,9 proc.) i Pakistańczyków (6 proc.). W 2011 r. wśród ogółu nowo przybyłych imigrantów do Wielkiej Brytanii Polacy liczyli 5 proc., co sytuuje ich na trzecim miejscu po Hindusach (10,4 proc.) i Chińczykach (10 proc.) przed Rumunami (4,9 proc.)

Wspomniane konflikty pokoleniowe wystąpiły m.in. w Stowarzyszeniu Polskich Kombatantów, w którym doszło do rozłamu na tle forsowania przez zarząd planów sprzedaży domów kombatanta zakupionych po wojnie ze zbiórek społecznych i likwidacji stowarzyszenia.

USA: bez przedstawicieli i bez wiz

W USA mieszka ok. 10 mln “Polish Americans”, czyli obywateli amerykańskich polskiego pochodzenia i nieustalona – choć na pewno znacznie mniejsza – liczba imigrantów bez obywatelstwa czy prawa pobytu. W stosunku do swej liczebności i zamożności są oni mało widoczni w polityce.

Nie wiadomo dokładnie, ilu spośród nich poczuwa się do więzi z Polską, wykraczających poza świadomość polskich korzeni; uważa się za Polaków lub używa w domu języka polskiego.

Główne skupiska Polonii to Chicago, metropolia nowojorska, stany: Connecticut, Pensylwania, Ohio, Michigan i Wisconsin. 10-milionowa Polonia amerykańska należy do najzamożniejszych grup etnicznych. Wielu Amerykanów polskiego pochodzenia zajmuje wysokie pozycje w korporacjach, administracji rządowej i na wyższych uczelniach, zwłaszcza w naukach ścisłych i technicznych.

W stosunku do swej liczebności i zamożności Polacy są jednak dość mało widoczni w życiu publicznym w USA, szczególnie w polityce. W ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat nastąpił tu nawet regres. W przeszłości w Kongresie zasiadało kilku prominentnych kongresmanów o polskich korzeniach, jak przewodniczący ważnych komisji: Clement Zablocki (sprawy zagraniczne) i Dan Rostenkowski (dochody państwa), doradcą prezydenta ds. bezpieczeństwa narodowego był Zbigniew Brzeziński, a sekretarzem stanu Edmund Muskie (rodowe nazwisko Marciszewski). Dziś ani w Kongresie ani w administracji nie ma tak wpływowych osób polskiego pochodzenia.

Zdaniem działaczy polonijnych niska aktywność amerykańskich Polaków na arenie publicznej osłabia ich siłę i wpływy jako grupy etnicznej. To właśnie brak przedstawicielstwa wydaje się być największym problemem, z jakim borykają się Polacy w USA. Działa tam za to Kongres Polonii Amerykańskiej, który ma wielkie zasługi w takich sprawach jak mobilizacja Polonii do akcji nacisków na Senat i rząd USA, aby poparły przyjęcie Polski do NATO.

Obecnie KPA prowadzi lobbing na rzecz zniesienia obowiązku wizowego dla Polaków udający się do USA. Prowadzi też udaną akcję pomocy dla szkół polskich w Rosji, na Ukrainie, Litwie i Białorusi. Od lat walczy z negatywnymi stereotypami Polaków w Ameryce i określeniami typu “polskie obozy śmierci” w mediach. Jego skuteczność osłabiają jednak podziały, kłótnie i spory wewnętrzne.

Polonia w Kanadzie – trochę niedoceniana

Choć Polaków i osób pochodzenia polskiego w Kanadzie jest ok. miliona, co oznacza, że jeden na 34 mieszkańców Kanady ma polskie korzenie, to Polonia bywa tam niedoceniania. Większość jej przedstawicieli mieszka w Toronto i okolicach tego największego miasta kraju.

Organizacji polonijnych w Kanadzie jest kilkadziesiąt. Do tego należy doliczyć polskie organizacje zawodowe: inżynierów czy nauczycieli, kanadyjsko-polską izbę gospodarczą, organizacje studenckie, polskie kasy oszczędnościowo-kredytowe (credit unions), polskie szkoły, organizacje harcerskie, fundacje charytatywne i polskie kościoły różnych wyznań.

Aktywnie działają polskie stowarzyszenia młodych biznesmenów czy studentów. Środowiska biznesowe liczą na podpisanie umowy o wolnym handlu między Kanadą a Unią Europejską, widząc w tym szansę na rozwijanie działalności.

Polskie sprawy wykraczają poza środowisko polonijne. Na jednym z największych uniwersytetów kanadyjskich – Uniwersytecie Toronto – wykładana jest polonistyka. Widoczna jest też działalność Kanadyjskiej Fundacji Dziedzictwa Polsko-Żydowskiego. W Toronto – często we współpracy z polskim konsulatem generalnym – do szerokiej publiczności, a nie tylko do Polonii, trafiają polskie filmy (często przez Ekran Polish Film Association), a także polska oferta kulturalna.

Niektóre z organizacji polonijnych zrzeszone są w Kongresie Polonii Kanadyjskiej. Obecna prezes KPK, Teresa Berezowska podkreśla, że Kongresowi zależy na tym, by rząd kanadyjski liczył się z Polonią.

W Kanadzie podczas kampanii wyborczych politycy starają się trafić do różnych grup etnicznych, z uwagi na oficjalnie wpisaną w politykę kraju wielokulturowość kanadyjskiego społeczeństwa. Nie ma to jednak takiego rozmachu jak podczas kampanii wyborczych w Stanach Zjednoczonych. Ale Polacy i Polonia nie tworzą silnych grup nacisku i nie są mocno reprezentowani w kanadyjskim życiu politycznym.

Niemniej, w ubiegłorocznych wyborach, do parlamentu federalnego wszedł pierwszy od ponad 140 lat polski imigrant. Władysław Lizoń reprezentuje partię konserwatywną w okręgu Mississauga East-Cooksville (na zachód od Toronto, mieszka tam wielu Polaków). Z Polski emigrował najpierw do USA, potem do Kanady i przed karierą parlamentarną był prezesem Kongresu Polonii Kanadyjskiej. Pierwszym kanadyjskim parlamentarzystą urodzonym w Polsce został w 1867 r. Alexandre-Edouard Kierzkowski, który pochodził z Wielkiego Księstwa Poznańskiego.

Od wielu osób można przy tym usłyszeć, że polscy politycy nie doceniają Kanady jako miejsca robienia biznesu i jednocześnie swoistego przyczółka do zdobywania rynku północnoamerykańskiego.

Polonia w Ameryce Łacińskiej bez silnego lobby

Ogromną rzeszę stanowią też Polacy mieszkający w krajach Ameryki Łacińskiej. Szacuje się, że żyje tam aż 2,5 miliona Polaków, z czego największe skupiska znajdują się w Brazylii i Argentynie, a w dalszej kolejności w Urugwaju, Paragwaju, Chile, Peru, Ekwadorze i Meksyku.

Polakom nie udało się tam jednak stworzyć silnego lobby. Próby zbudowania jedności ruchu polonijnego nie przynoszą spodziewanych rezultatów lub padają ofiarą ambicji niektórych działaczy. W efekcie o Polsce i Polakach Latynosi wiedzą niewiele.

Osoby pochodzenia polskiego, podobnie jak inne grupy etniczne, nie mają uprzywilejowanego statusu mniejszości narodowej. Jednak środowiska polonijne są ogólnie zadowolone ze sposobu, w jaki traktują je miejscowe władze.

Kontrowersje budzi za to osoba Jana Kobylańskiego, który w przeszłości był konsulem honorowym RP w Urugwaju. Biznesmen i milioner, sponsor m.in. Radia Maryja, od 1993 r. szef katolickiej i krytycznej wobec polskiego rządu Unii Stowarzyszeń i Organizacji Polskich w Ameryce Łacińskiej (USOPAŁ) został odwołany w 2000 r. przez ówczesnego szefa MSZ Władysława Bartoszewskiego za antysemickie wypowiedzi i słowne ataki na polskich ambasadorów w Ameryce Płd. W marcu 2012 r. przegrał proces z ministrem spraw zagranicznych Radosławem Sikorskim, który nazwał go “antysemitą i typem spod ciemnej gwiazdy”.  (PAP/Onet;GK)